Livraria Lello w Porto – czy warto ją odwiedzić?

Livraria Lello w Porto okrzyknięto jedną z najpiękniejszych księgarni na świecie. Dlaczego? Czy warto stać w tasiemcowej kolejce? Czy w środku da się w ogóle odetchnąć? I czy tam się wchodzi tylko dla klimatu, czy można kupić tam książki? Sprawdź, co zastaliśmy na R. das Carmelitas pod numerem 144 i jakie są nasze wrażenia.

Jak dotrzeć do Livraria Lello w Porto

Księgarnia znajduje się w ścisłym turystycznym centrum miasta. Wycieczkę można połączyć ze zwiedzaniem Kościoła Carmo (Igreja do Carmo) na jednym końcu ulicy i Kościoła Kleryków (Igreja dos Clérigos) na drugim.
Jak jednak dostać się do samej księgarni?

  • Pieszo – opcja dla sprawnych. Jak to w Porto ulice strome. Zwłaszcza jeżeli idziecie od stacji metra Sao Bento, czeka was wspinaczka po stromej, ale utwardzonej ulicy. Od stacji Aliados bardziej płasko.
  • Komunikacją miejską – najlepiej dotrzeć w okolice Uniwersytetu w Porto – księgarnia znajduje się bezpośrednio przy zabudowaniach uniwersyteckich. Na ulicę Ferreira da Silva dojedziecie autobusami nr 507, 601, 602 – to najbliżej.
  • Uber/Taxi – tak samo jak komunikacją miejską.

Dotarcie przed drzwi księgarni, jak się okazało i nas zaskoczyło, to dopiero połowa sukcesu. Na wejście czekało kilkadziesiąt osób podzielonych na grupy, które były wpuszczane wg zegarka co 15 minut. My się tego nie spodziewaliśmy i nie mieliśmy biletów. Co gorsza, nie znaleźliśmy tam żadnej kasy biletowej.
Szczęśliwie na wystawionej przed księgarnią tablicy, był kod QR prowadzący do wirtualnej kasy. Trochę było nerwowo. Zalecamy wam wcześniejszy zakup biletów na konkretną godzinę. Najtańszy bilet kosztuje 12€, jednak jeżeli coś kupicie w księgarni, to cena biletu jest odliczana jest od kwoty zakupu.

Link do zakupu biletów do księgarni Livraria – tickets.livrarialello.pt

Magia od progu, ale… przygotujcie się na „schody”

Zanim jeszcze przekroczycie próg, zwróćcie uwagę na elewację. Łatwo to przegapić w kolejkowym ferworze. To dość niezwykły budynek w stylu neogotyckim, który całkowicie odcina się od sąsiednich kamienic. Trochę przypominał nam wbudowany w pierzeje zamek. Jednak to, co najlepsze, ukryte jest w środku.
Wnętrze to mieszanka stylu eklektycznego i secesji (Art Nouveau). Centralnym punktem są niezwykłe czerwone schody. Obowiązkowe miejsce na fotkę, ale nie liczcie na zapozowanie solo. Zdjęcia powyżej AI pomogło oczyścić. W księgarni zawsze są tłumy ludzi.

Choć na pierwszy rzut oka misterne zdobienia ścian i sufitów wyglądają na ciężkie, ciemne drewno, w rzeczywistości to pomalowany gips – majstersztyk rzemiosła, który nadaje wnętrzu dostojeństwa bez przytłaczania konstrukcji.
Całość dopełniają faliste linie i organiczne kształty, które sprawiają, że przestrzeń wydaje się „żyć” i płynąć wokół centralnego punktu, jakim są wspomniane wcześniej schody.


Nie jesteśmy fanami Harry Pottera i może z tego powodu Livraria Lello w Porto ani trochę nie skojarzyła nam się z tą postacią. Choć przyznajemy, że wnętrze wydało się bajkowe.

Sklep, księgarnia Livraria Lello w Porto

Choć trudno oderwać wzrok od wnętrza, schodów i zdobień to jednak przyszliśmy w końcu do księgarni. I tego aspektu również nie pomijajcie.
Królują tutaj dzieła przede wszystkim z krainy baśni i fantazji: Harry Potter, Władca pierścieni, Alicja w krainie czarów. Do tego literatura faktu, biografie i wspaniałe wydania albumowe. To atrakcja turystyczna więc i ceny są komercyjne. Jednak to fajna pamiątka, a odliczona cena biletu jest miłym bonusem.

Co nas zachwyciło?

Gdy tylko przekroczycie próg, zrozumiecie, o co tyle krzyku.

  • Słynne czerwone schody: Wyglądają jak płynna rzeźba. Są przepiękne, choć dla „mniej sprawnych”, mogą być bardzo problematyczne. Poręcze są solidne, ale stopnie bywają wąskie i wyślizgane przez miliony turystów.
  • Witrażowy sufit: Spójrzcie w górę! Ogromny witraż na suficie to prawdziwe dzieło sztuki. Napis na nim głosi: Decus in Labore (Honor w pracy).
  • Zapach starych książek: To coś, czego nie odda żadne zdjęcie. Mieszanka papieru, drewna i historii.

Werdykt: Czy warto?

Mimo tłumów i konieczności uważania pod nogi – zdecydowanie tak. Nawet jeśli nie planujecie wspinać się na najwyższe regały, samo przebywanie w tej architektonicznej perle jest przeżyciem. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że niektórzy mogą być rozczarowani i przeżyć syndrom paryski.

O naszym pobycie w Porto i o tym, co jeszcze warto zobaczyć, przeczytacie tutaj–>

strona główna –>